withoutadrenaline.comBasic · Miłość
MovementProject
withoutadrenaline.com

Miłość

Wiedza + zrozumienie = świadomość

Przeszkadza nam w innych to,
czego w sobie nie zaakceptowaliśmy.

Czym więcej kwestii w sobie nie zaakceptowaliśmy, tym szerszą grupę ludzi kategoryzujemy, odbieramy jako:

  • „gorszą”
  • „złą”
  • „nieodpowiednią”

Miłości nie kupimy.

Miłość tworzymy tylko poprzez świadomość.

Miłość to stan umysłu.
Stan umysłu powstały z wiedzy i zrozumienia.

Na świecie nie ma żadnej innej formy życia, która posiada takie predyspozycje, takie możliwości świadomego rozwoju.
Rozwoju tego, co tylko sobie wymarzymy.

Jedynym naszym ograniczeniem jest nasza osobista myśl, że istnieją ograniczenia.

Miłość to akceptacja, zrozumienie, szacunek do siebie samych, do różnych fragmentów, które posiadamy.

Czym więcej różnorodności w sobie zaakceptujemy, tym bardziej wielowarstwowa staje się miłość.

Miłość rośnie od pełni.
Czym pełniejsza akceptacja w nas, tym więcej miłości w nas.

Osoba, która nie kocha siebie, obgaduje innych.

Obgaduje, bo sama nie akceptuje czegoś w sobie.

Gdy inna osoba posiada cechy, których ta osoba nie akceptuje, nie toleruje u siebie, zaczyna mierzyć, oceniać, postrzegać innych poprzez pryzmat własnych nieakceptacji.

Gdy dana osoba postrzega siebie w kategoriach:

Ta wersja mnie jest dobra.

Ta druga wersja mnie jest zła.

Później, na podstawie własnego podejścia do siebie, kategoryzuje i określa innych.

Kto nie nazywa dobrym tego, co ja,
ten jest złym.
A o złych ludziach mówi się źle.

Czym mocniej polaryzujemy, tym więcej wzlotów i upadków.

Czym bardziej jedna strona zaczyna nas cieszyć, tym mocniej druga zaczyna nas krzywdzić.

Czym bardziej coś gloryfikujemy jako „dobre”, tym łatwiej odmienne sytuacje nas krzywdzą.
Tworzą napięcie ciała, ból psychiczny.

Tylko to, co akceptujemy, nas zdobi.
To, czego nie akceptujemy, nas szpeci.
To, z czym walczymy, od nas odchodzi albo nas rani.

To, czego w sobie nie akceptujemy,
nie akceptujemy również u innych.

Gdy rozwijamy miłość, rozwijamy akceptację różnych form siebie.

Gdy akceptujemy siebie w danej formie, ta forma staje się dla nas właściwa.

Gdy różne formy stają się właściwe, cierpienie, samookaleczenie, samokrzywdzenie ustępują.

Rozwija się swoboda, przepływ.

Pojawia się możliwość wydostania się z pętli walki.
A wtedy otwierają się przed nami nowe możliwości.

Akceptacja sprawia, że przestajemy samoistnie się karać, obwiniać za różne, odmienne stany, fragmenty siebie.

Miłość zawiera w sobie przestrzeń, która akceptuje, otula każdą wersję, sytuację, stan, fragment nas.

Czym bardziej każda forma staje się właściwa, tym bardziej nasze istnienie, egzystencja nabiera lekkości zamiast ciężkości.

Czym lżejsze nasze istnienie, tym przyjemniej, swobodniej nam się żyje.

I tym bardziej obdarowujemy sobą otoczenie, przestrzeń wokół nas.

To, co wewnątrz,
promienieje na zewnątrz.

Naszą osobistą miłość do siebie czujemy my.
Ale czuje ją również każda osoba wokół.

My to czujemy.
Istoty wokół nas to czują.

Gdy istoty wokół to czują, nie tylko czują się bardziej komfortowo.

Wręcz namacalnie, nawet bez słów, dowiadują się o korzyściach z miłości do siebie.

Rozwijając miłość do siebie, nie tylko sobie robimy dobrze.
Innym również ;)

Rozwijając miłość do siebie, zmieniamy nie tylko siebie.
Zmieniamy cały świat.

Każde z nas może pomóc całemu światu.

Wymaga to świadomości.
Wymaga osobistej decyzji.
Wymaga odwagi.

Odwagi do siebie samych.
Do otulenia tego, co w nas.

Akceptacja zamiast ucieczki w stymulanty, narkotyki, pracę, imprezy, by zakryć którąś wersję, którąś część siebie, której nie akceptujemy.

Którą uznajemy za „złą”,
„nieodpowiednią”.

Mi zrozumienie tego zajęło 7 lat.

Gdy odstawiłem sterydy, kulturystykę, akrobatykę, każda mniejsza, słabsza forma sylwetki generowała napięcie, stres, walkę o „bycie jakimś”.

Walkę powstałą na podstawie tego, jakim siebie pamiętałem, jak siebie gloryfikowałem, gdy byłem większy, silniejszy.

Kiedy to zrozumiałem?

Gdy 27–29 sierpnia 2026 roku tak bardzo osłabiłem ciało, że nic poza zrozumieniem nie mogło pomóc.

W tym bólu, cierpieniu, walce podświadomie szukałem rozwiązania.
Rozwiązaniem okazało się zrozumienie.

I właśnie dlatego uwielbiam, wręcz kocham być człowiekiem.

Będąc człowiekiem, nawet podświadomie szukamy rozwiązania.
Rozwiązania na wszystko, czego tylko zapragniemy.

A ja lubię realizować własne pragnienia.

Od dziecka byłem szczęśliwy, wręcz dumny z tego, że jestem człowiekiem.
Dziś wiem, dlaczego.

Dlaczego mężczyźni biorą zewnętrzny testosteron?

Bo nie akceptują własnych słabości.
Akceptują siłę.

Dlaczego kobiety robią sobie operacje?

Bo nie akceptują własnej urody.

Nasza osobista opinia na temat nas samych niesie największą moc.

Bo pewność w nas obdarowuje innych.

Czym bardziej siebie nie akceptujemy, tym bardziej otoczenie to czuje.

Czym bardziej wszystkie fragmenty nas otulamy w sobie, tym bardziej stajemy się dla otoczenia wygodni, komfortowi.

Ale również możemy zainspirować.

Często wystarczy tylko jeden moment.
Jedna chwila.

Wystarczy raz doświadczyć u kogoś tego stanu.

A resztę ogarniemy już samodzielnie,
poprzez świadomość.