Ostatnio zadawałem sobie pytanie
Od którego momentu zaczęliśmy siebie niszczyć zamiast pielęgnować.
Do mnie dotarła odpowiedź, odkąd bliskość, zbliżenie stało się przedmiotem niczym na sklepowych półkach.
Gdy się tak głębiej zastanowiłem to dla mnie na to sens.
Człowiek posiada niesamowita rozkosz z dotyku, kontaktu między sobą.
Więc naturalną koleją rzeczy jest, że gdy coś wręcz magicznego, coś pięknego się przedmiotowy to Wszyscy to silnie odczujemy, cała ludzkość.
Moim zdaniem to również bardzo hamuje postęp cywilizacyjny, bo spójrzmy.
Każdego dnia, w każdej sekundzie decydujemy o tym, gdzie, w jaką stronę ukierunkujemy siebie.
Jeśli nasze możliwości, umiejętności, zasoby nakierowujemy na uprzedmiotowienie to gdzie jest miejscem na autentyczny rozwój ludzkiej cywilizacji?
Człowiek to nie żadne zwierzę, żadne zwierzę niczego nie wybuduje.
A obecna kultura którą znamy rozwijała w ludzkości coś nawet poniżej poziomu zwierząt.
Nawet zwierzęta Się wzajemnie szanują, doceniają, znają i pilnują własną gałąź w przyrodzie, a człowiek?
