Nie wiem jak wy, ale gdy byłem jako mężczyzna znacznie bardziej męski, przystojny to doświadczyłem seksu w Którym przez kobietę byłym pożądany.
Byłem pożądany fizycznie, ale również mentalnie - imponowałem intelektem, sposoby wyrażania się itd.
Ona też, niesamowicie mnie pociągała fizycznie, mentalnie - jako całość, jako osoba.
Wcześniej miałem równie doświadczenie w seksie który opierał się silnie na emocjach, zamiast na pełni.
A jeszcze później, doświadczyłem seksu w którym ani nie byłem pożądany.
Mając personalne rozeznanie w tym temacie nasuwa mi się pytanie.
Dlaczego my dopuściliśmy do tego, że wspólnie nie dbamy, nie rozwijamy seksu, zbliżenia opartego na wspólnym, wzajemnym porządniu?
Przecież gdy mężczyzna traktuje kobiet główne jako obiekt do wyładowania się, a kobieta mężczyzn jako narzędzie dla personalnych strategi to tak Wiele tracimy.
Nie wiem jak wy, ale dla mnie zbliżenie, seks wynikający z wzajemnego porządnia to jedno z najciekawszych doświadczeń.
Szczerze?
Dla samego seksu mógł bym zostać człowiekiem.
A co lepsze, korzyści, niesamowitości z bycia człowiekiem nie kończą się na seksie.
Dla mnie
Seks bez wzajemnego pożądana jest obrzydliwy na tyle, że pozostawia traumy dla obudowoje ludzi.
Wielu z nas czyni to bez zastanowienia pod wpływem różnych substancji ale jaki przynosi nam to efekt końcowy?
Moim zdaniem to tworzy, pozostawia ból i cierpienie w nas.
Ból i cierpienie podwajające z świadomości.
Świadomości tego, jak bardzo to jest odmienne względem zbliżenia, gdy każde z nas płonie.
Rozpala się naturalny ogień gdy się do siebie zbliżymy.
