Przez lata poznałem innych słabych mężczyzn.
I zauważyłem wspólny mianownik.
Wielu z nich miało bardzo szczupłe, wręcz wychudzone mamy.
Kobiety żyjące w nadmiarze stresu, często jedzące zbyt mało, stale pijące kawę albo w inny sposób pobudzające organizm.
Tryb, w którym organizm więcej spalał przez stymulanty, niż otrzymywał przez realne dożywianie.
W moich obserwacjach tam, gdzie mama była mniej zależna od stymulantów, jadła regularniej i miała więcej tkanki tłuszczowej lub mięśniowej, synowie częściej mieli naturalnie silniejsze ciała.
Dzisiaj, rozumiejąc więcej z biologii człowieka na poziomie komórkowym, widzę mechanizm, którego wcześniej nie znałem.
Pierwsze mitochondria rozwijającego się dziecka pochodzą z komórki jajowej.
Mitochondrialne DNA człowiek dziedziczy niemal wyłącznie po matce.
Mitochondria są jednym z podstawowych miejsc wytwarzania energii potrzebnej komórkom całego ciała.
Dlatego stan zdrowia kobiety na poziomie komórkowym ma znaczenie dla środowiska, w którym zaczyna się rozwój przyszłego potomstwa.
Dziecko nie zaczyna życia w oderwaniu od biologii matki.
Dlatego dbanie o kobiety przez mężczyzn to nie tylko zapewnienie udogodnienia i komfortu.
To również tworzenie architektury, w której kobieta jest pielęgnowana i chroniona na najbardziej fundamentalnym poziomie — komórkowym.
Rozwijając wiedzę na poziomie komórkowym, najbardziej wspieramy wewnętrzne zdrowie kobiet i przyszłość dzieci.
Komórki ludzkie nie tylko mogą wytwarzać za mało energii.
Gdy ich funkcja jest uszkodzona albo przeciążona, mogą również wysyłać więcej sygnałów stresowych i zapalnych.
Wtedy problem nie kończy się na pojedynczej komórce.
Całe ciało może stale funkcjonować w środowisku większego alarmu, podwyższonej adrenaliny.
Jeżeli nie chcemy słabych mężczyzn, słabych ludzi, potrzebujemy myśleć o ich początku jeszcze zanim się urodzą.
Poza wygodą i komfortem dostarczanym kobietom jest jeszcze ich wewnętrzne bezpieczeństwo — na poziomie komórkowym.
