W jaki sposób, powtarzając narrację, słowa i czyny rodziców, znajomych, otoczenia i społeczeństwa, możemy powiedzieć, że jesteśmy sobą?
Możemy nauczyć się wszystkiego.
Ale nauczenie się czegoś i bycie sobą to dwie różne rzeczy.
Rodzice mogą przekazać sposób widzenia świata. Szkoła może przekazać sposób oceniania. Religia może przekazać język. Kultura może przekazać role. Internet może przekazać gotowe reakcje.
Później możemy to wszystko odtwarzać tak długo, aż cudzy sposób myślenia zaczniemy nazywać własnym.
Syn.
Córka.
Mężczyzna.
Kobieta.
Pracownik.
Wierzący.
Buntownik.
Każda rola może być użyteczna. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek nie potrafi już zobaczyć siebie poza rolą.
Autentyczność wymaga dwóch umiejętności:
to otrzymałem od innych.
a to naprawdę czuję, widzę i myślę ja.
Bycie sobą nie oznacza odrzucenia wiedzy. Nie oznacza życia bez wpływu innych ludzi.
Oznacza, że wpływ nie przejmuje całkowicie miejsca własnej obserwacji.
Człowieczeństwo potrzebuje autentyczności, bo człowiek działający wyłącznie z roli może wykonywać rzeczy, których sam nigdy świadomie by nie wybrał.
Może mówić: tak robi mężczyzna. Tak robi kobieta. Tak robi pracownik. Tak robi żołnierz. Tak robi moja rodzina. Tak robi mój naród.
A gdzie w tym wszystkim jest człowiek, który sam zdecydował?
Autentyczność nie polega na tym, że nic nie otrzymujemy od innych.
Polega na tym, że nie tracimy siebie w tym, co otrzymaliśmy.
